Dziś nawet najmłodsi uczniowie, zanim pójdą do szkoły, mają już za sobą kontakty z różnymi mediami i narzędziami cyfrowymi. Nowoczesne technologie to dla nich codzienni towarzysze zabaw i nauki. Nie wystarczy i nie da się uczyć ich przy pomocy długopisu i zeszytu. Zasoby internetu, a zwłaszcza wartościowe i dobrze zaprojektowane programy edukacyjne online dają szansę na zwiększenie u uczniów chęci do nauki. Takie narzędzia stają się też sprzymierzeńcami nauczycieli i rodziców w procesie przekazywania wiedzy dzieciom.
Polskojęzyczne edukacyjne zasoby internetu stale się powiększają. W sieci pojawiła się platforma edukacyjna Didakta.pl zawierająca bogaty zestaw multimediów dla szkół podstawowych i gimnazjów. Proponuje uczniom, nauczycielom i rodzicom programy, które pomagają zrozumieć treści z polskiego, matematyki, nauk przyrodniczych czy języków obcych poprzez różnorodne interaktywne animacje, zadania, quizy i ćwiczenia. Portal jest łatwy w obsłudze i atrakcyjny graficznie, dlatego orientacja w zamieszczonych tam zasobach nie stwarza żadnych problemów, nawet dzieciom. Dużą zaletą programów jest fakt, że działają na wszystkich tablicach interaktywnych oraz komputerach bez względu na system operacyjny.
Prawdziwe atrakcje Didakta.pl odkrywamy, gdy zagłębimy się w jeden z dostępnych programów.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą oprogramowanie edukacyjne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą oprogramowanie edukacyjne. Pokaż wszystkie posty
25.11.2013
21.11.2013
Poznaj MAPPTIPE i wykorzystaj w klasie
Fundacja Nauka i Wiedza, Ośrodek Rozwoju Edukacji i NASK organizują cykl wojewódzkich konferencji INNOWACYJNA EDUKACJA. Od listopada 2013 do kwietnia 2014 odwiedzimy wszystkie województwa. Fundacja upowszechnia w ten sposób MAPPTIPE, czyli darmowy, internetowy edytor publikacji edukacyjnych, pozwalający na integrację tekstu, obrazu, audio i wideo w atrakcyjne prezentacje, czy e-publikacje.
Projekt MAPPTIPE zyskał wysokie oceny ekspertów i został doceniony przez MEN – najpierw uzyskując wyróżnienie w konkursie dobrych praktyk, a potem pozyskując patronat honorowy Ministra Edukacji Narodowej.
Wszystkie informacje o projekcie można znaleźć na stronie http://mapptipe.edukator.pl, a szczegóły dotyczące konferencji na stronie http://konferencje.edukator.pl. Najbliższe terminy konferencji to:
Projekt MAPPTIPE zyskał wysokie oceny ekspertów i został doceniony przez MEN – najpierw uzyskując wyróżnienie w konkursie dobrych praktyk, a potem pozyskując patronat honorowy Ministra Edukacji Narodowej.
Wszystkie informacje o projekcie można znaleźć na stronie http://mapptipe.edukator.pl, a szczegóły dotyczące konferencji na stronie http://konferencje.edukator.pl. Najbliższe terminy konferencji to:
- Białystok 22.11.13.
- Zamość 25.11.13.
- Olsztyn 27.11.13.
- Rzeszów 3.12.13
- Kielce 10.12.13.
- Łódź 12.12.13.
- bezpłatny internetowy edytor publikacji multimedialnych MAPPTIPE (FNiW)
- projekt e-podręczniki i nowa odsłona serwisu scholaris.pl (ORE)
- kwestie bezpieczeństwa dzieci i młodzieży w internecie i nowoczesnego podejścia do edukacji na przykładzie projektu KURSOR (NASK)
20.12.2008
Oprogramowanie edukacyjne dla szkolnych pracowni komputerowych kupię...
Wcale nie tak dawno, dawno temu, pewna szkoła ponadgimnazjalna (rzecz się dzieje w Polsce) dostaje tajemniczą przesyłkę od dobrodzieja zawierającą: a) umowę darowizny b) załącznik do umowy w postaci płyty DVD z oprogramowaniem. Wartość oprogramowania na płycie DVD wynosi 19 946 złotych (dziewiętnaście tysięcy dziewięćset czterdzieści sześć złotych), które to wspaniałomyślnie zasponsorowała Unia Europejska z Europejskiego Funduszu Społecznego.
Doprecyzowanie: płyta zawiera pięć kursów językowych: Angielski, Niemiecki, Francuski, Hiszpański, Rosyjski. Dodatkowo na płycie: instrukcja obsługi, przewodnik metodyczny, panel nauczyciela.

Zadanie dla czytelników bloga – dyrektor szkoły powinien:
a) podskoczyć do góry z radości, bo dostał płytę CD wartą 20 tysięcy złotych z pięcioma kursami językowymi, a to rozwiąże mu problem z nauczaniem pięciu (lub mniej) języków obcych;
b) zwrócić płytę do nadawcy z wyjaśnieniem, że woli dostać te 19 946 złotych przelewem na konto szkoły, bo wówczas będzie w stanie spełnić bardziej pilne potrzeby związane z brakiem dobrego oprogramowania edukacyjnego w pracowni;
c) nic nie zrobić, bo i tak niewiele może zrobić – w końcu jak będzie się rzucał, to go odwołają.
Żarty żartami, ale sprawa jest autentyczna (napisał o niej ktoś niepokorny).
Ministerstwo Edukacji Narodowej rozstrzygnęło we wrześniu przetarg ogłoszony na początku lutego br. na dostawę oprogramowania edukacyjnego dla szkół (zadanie A: podstawowych, B: gimnazjalnych, C: ponadgimnazjalnych, policealnych oraz zakładów kształcenia nauczycieli) wyposażonych w pracownie komputerowe w ramach projektu „Pracownie komputerowe dla szkół”. Łupem (Wielkim Łupem brzmi lepiej) podzieliły się trzy konsorcja znanych firm działających na rynku edukacyjnym, które w poszczególnych częściach wyprzedzały się dosłownie o włos (ułamki punktów). W ten sposób wydaliśmy ze środków UE sto kilkadziesiąt milionów złotych, dzięki czemu pozostaną one w Polsce i ta zła Unia już ich nam nie zabierze.
Komentarz
Ile osób skorzysta z dostarczonych do szkół pakietów edukacyjnych? Jaki jest wskaźnik efektywności wydania blisko 150 milionów złotych na zakup oprogramowania do nauki języków obcych?
Dostrzegam pewną nierówność w traktowaniu beneficjentów Ministerstwa Edukacji Narodowej. Jeśli chodzi o firmy – to jak możemy zauważyć na przykładzie powyższym sprawa jest czysta i prosta – kupujemy oprogramowanie nie zważając na to, czy jest ono potrzebne szkołom (vide: niepokorny) i czy będzie ono w ogóle wykorzystywane. Ale jeśli chodzi na przykład o organizacje pozarządowe, które ubiegają się o dofinansowanie z tych samych środków Europejskiego Funduszu Społecznego w MEN, to stawia się im często absurdalne wymagania, żeby dokumentowały każde działanie każdego uczestnika projektów finansowanych przez MEN, co powoduje, że nie są w stanie one spełnić wymagań MEN i odpadają lub rezygnują z konkursów. Dodam, że rzadko kiedy projekty pozarządowe mają budżety przekraczające 5 milionów złotych. Wartość tych projektów – z jednej strony płyty DVD z kursami, z drugiej projektów angażujących dziesiątki tysięcy uczniów jest trudna do porównania, ale logika działania MEN w obu przypadkach powinna być taka sama. A chyba nie jest.
Doprecyzowanie: płyta zawiera pięć kursów językowych: Angielski, Niemiecki, Francuski, Hiszpański, Rosyjski. Dodatkowo na płycie: instrukcja obsługi, przewodnik metodyczny, panel nauczyciela.

Zadanie dla czytelników bloga – dyrektor szkoły powinien:
a) podskoczyć do góry z radości, bo dostał płytę CD wartą 20 tysięcy złotych z pięcioma kursami językowymi, a to rozwiąże mu problem z nauczaniem pięciu (lub mniej) języków obcych;
b) zwrócić płytę do nadawcy z wyjaśnieniem, że woli dostać te 19 946 złotych przelewem na konto szkoły, bo wówczas będzie w stanie spełnić bardziej pilne potrzeby związane z brakiem dobrego oprogramowania edukacyjnego w pracowni;
c) nic nie zrobić, bo i tak niewiele może zrobić – w końcu jak będzie się rzucał, to go odwołają.
Żarty żartami, ale sprawa jest autentyczna (napisał o niej ktoś niepokorny).
Ministerstwo Edukacji Narodowej rozstrzygnęło we wrześniu przetarg ogłoszony na początku lutego br. na dostawę oprogramowania edukacyjnego dla szkół (zadanie A: podstawowych, B: gimnazjalnych, C: ponadgimnazjalnych, policealnych oraz zakładów kształcenia nauczycieli) wyposażonych w pracownie komputerowe w ramach projektu „Pracownie komputerowe dla szkół”. Łupem (Wielkim Łupem brzmi lepiej) podzieliły się trzy konsorcja znanych firm działających na rynku edukacyjnym, które w poszczególnych częściach wyprzedzały się dosłownie o włos (ułamki punktów). W ten sposób wydaliśmy ze środków UE sto kilkadziesiąt milionów złotych, dzięki czemu pozostaną one w Polsce i ta zła Unia już ich nam nie zabierze.
Komentarz
Ile osób skorzysta z dostarczonych do szkół pakietów edukacyjnych? Jaki jest wskaźnik efektywności wydania blisko 150 milionów złotych na zakup oprogramowania do nauki języków obcych?
Dostrzegam pewną nierówność w traktowaniu beneficjentów Ministerstwa Edukacji Narodowej. Jeśli chodzi o firmy – to jak możemy zauważyć na przykładzie powyższym sprawa jest czysta i prosta – kupujemy oprogramowanie nie zważając na to, czy jest ono potrzebne szkołom (vide: niepokorny) i czy będzie ono w ogóle wykorzystywane. Ale jeśli chodzi na przykład o organizacje pozarządowe, które ubiegają się o dofinansowanie z tych samych środków Europejskiego Funduszu Społecznego w MEN, to stawia się im często absurdalne wymagania, żeby dokumentowały każde działanie każdego uczestnika projektów finansowanych przez MEN, co powoduje, że nie są w stanie one spełnić wymagań MEN i odpadają lub rezygnują z konkursów. Dodam, że rzadko kiedy projekty pozarządowe mają budżety przekraczające 5 milionów złotych. Wartość tych projektów – z jednej strony płyty DVD z kursami, z drugiej projektów angażujących dziesiątki tysięcy uczniów jest trudna do porównania, ale logika działania MEN w obu przypadkach powinna być taka sama. A chyba nie jest.
Etykiety:
edunews.pl,
MEN,
oprogramowanie edukacyjne,
system oświaty
Subskrybuj:
Posty (Atom)


