27.09.2014
Zbliża się Europejski Tydzień Kodowania
Autorem pomysłu na skalę światową jest grupa młodych doradców ds. agendy cyfrowej przy Komisarz Neelie Kroes. Uzyskali oni poparcie sieci narodowych Liderów Cyfryzacji, którzy są jej nieformalnymi ambasadorami. Dla Polski to wyjątkowa szansa, aby wyróżnić się na tle innych europejskich krajów. Koordynatorem polskiej edycji Tygodnia Kodowania jest Centrum Cyfrowe. Głównym partnerem jest projekt Mistrzowie Kodowania.
Organizatorem wydarzenia podczas ETK może zostać każdy, kto dysponuje wiedzą dotyczącą kodowania i chce się nią podzielić z innymi. Aby zgłosić wydarzenie wystarczy wejść na stronę internetową Europe Code Week i wypełnić formularz zgłoszeniowy. Wszystkie przydatne informacje dotyczące planowania i zgłaszania inicjatyw na ETK znaleźć można w przewodniku przygotowanym przez Komisję Europejską.
(Źródło: CC-BY Centrum Cyfrowe Projekt: Polska)
24.07.2014
Zostań Latarnikiem Polski Cyfrowej
W związku z dużym zapotrzebowaniem na animatorów, którzy bezpłatnie wprowadzają osoby dorosłe w cyfrowy świat, organizatorzy programu zdecydowali się przeszkolić kolejne 200 osób – duża liczba aktywnych Latarników jest bowiem gwarantem zmniejszenia wykluczenia cyfrowego w Polsce.
Wszystkie niezbędne informacje znajdują się także na portalu https://latarnicy.pl/.
Zgłoszenie chęci zastania Latarnikiem odbywa się poprzez zapoznanie się z regulaminem rekrutacji oraz wypełnienie ankiety zgłoszeniowej dostępnej na stronie:
http://ankiety.mwi.pl/index.php?sid=27485&lang=pl.
8.11.2008
Internet najważniejszą pomocą w nauce
Badania objęły trzy tysiące uczniów z mazowieckich szkół. Po przyjściu do domu uczniowie od razu włączają komputer. "Rzadko sięgam do encyklopedii czy książek. W internecie jest wszystko, więc po co marnować czas?" - mówi 14-letnia gimnazjalistka Kasia.
Powszechną praktyką jest (jeżeli już trzeba było coś napisać własnego) zamieszczanie w Internecie wypracowań szkolnych. W ten sposób rośnie w sposób przez nikogo niekontrolowany olbrzymia baza zasobów, z której mogą korzystać wszyscy uczniowie. Zjawisko plagiatu jest powszechne - ponad połowa wielokrotnie ściągała z sieci materialy i prezentowała je jako własne.
Lektury szkolne czyta zaledwie co piąty badany, większość korzysta z internetowych streszczeń. Jak zauważa jedna z nauczycielek z krakowskiego VIII LO, „Muszę się nieźle nagłowić, by zadać uczniom zadanie. Jeśli każę im zrobić np. analizę porównawczą pieśni Kochanowskiego i Horacego, w sieci znajdą dziesiątki gotowych wypracowań.”
Społeczność uczniów w sieci jest też podstawowym wsparciem dla osób szukających rozwiązań zadanych prac. Jak przyznaje dyrektor jednego z warszawskich liceów „uczniowie proszą na forach o pomoc w odrobieniu lekcji swych kolegów. I nie myślą, że mogą otrzymać błędną podpowiedź.”
Zapytana przez Dziennik Małgorzata Ohme, psycholog z Wyższej Szkoły Psychologii Społecznej, podkreśla, że dzieci, korzystając z internetu, nie selekcjonują informacji, bo nikt ich tego nie uczy. "Sami rodzice pokazują dziecku, że potrzebne wiadomości może szybko znaleźć w internecie. Ale nie mówią mu, jak z nich korzystać, by nie sprowadzało się to do kopiuj - wklej" - mówi.

Kilka komentarzy. W zasadzie to o wszystkim tym wiadomo nie od dziś. Rezultaty tych badań mogą co najwyżej zaskakiwać samych nauczycieli, dla których cyfrowy świat jest jeszcze wciąż wielką zagadką i/lub tajemnicą. Uczniowie coraz więcej czasu spędzają w Internecie, tam nawiązują znajomości i przyjaźnie, świetnie nauczyli się korzystać z owoców społecznościowego internetu, zwłaszcza w obszarze edukacji. Nauczyli się cenić swój czas – żyją dużo szybciej niż ich rodzice i nauczyciele. Po co mają czytać nudne lektury? Założenia obecnego programu szkolnego z czytaniem lektur tworzone były co najmniej kilkadziesiąt lat temu i do dziś nikt z urzędników oświatowych nie wziął poprawki na to, że żyjemy w zupełnie innym świecie. Czas jest – chyba dla nas wszystkich - zbyt cenny, aby go tracić na czytanie nieciekawych książek. Może czas zmienić sposób myślenia, że uczniowie muszą przeczytać określony zestaw lektur. Poszukajmy innych rozwiązań, na miarę cyfrowej epoki XXI wieku.
Ministerstwo od lat zaniedbuje program edukacji medialnej (polecam ciekawą dyskusję na ten temat w blogu Kultura 2.0). No to mamy samobója! Nie można mieć pretensji do uczniów o nagminne stosowanie metody kopiuj-wklej i plagiatowanie dzieł innych osób, skoro szkoła sama zaniedbuje edukację na ten temat. Przydałby się cykl obowiązkowych (a nawet praktycznych!) zajęć na wszystkich etapach kształcenia na temat praw autorskich w Internecie, znaczenia zjawiska plagiatu oraz creative commons. Skoro się o tym nie myśli, to pretensje odłóżmy na bok.
Uczniowie korzystali i będą korzystać z Internetu w nauce. Bo dla nich nauka bez Internetu nie istnieje. W Polsce takiej definicji edukacji urzędnicy chyba nie są w stanie pojąć. Według badań brytyjskich i amerykańskich, edukacja nieformalna – przede wszystkim z wykorzystaniem internetu – to dziś około 70-80% wszystkich procesów edukacyjnych. Ignorowanie Internetu jako podstawowego źródła, ale i narzędzia pogłębiania wiedzy zaprowadzi polską szkołę do skansenu, o ile już nie zaprowadziło...
17.08.2008
Laptopy w podstawówkach…

W Polsce sam pomysł wprowadzenia laptopów jako narzędzi edukacyjnych w klasach 1-6 wywołałby burzę wśród rodzimych autorytetów od edukacji. Już słyszę te głosy, że to za droga operacja, że zbyt szkodliwe dla psychiki, że niebezpieczne treści, że na pewno nie będą używane do nauki, lecz do zabawy, itd. (z podobnymi komentarzami mieliśmy do czynienia niedawno przy dyskusji czy wprowadzić angielski do szkół jako obowiązkowy, czy nie...). Ale to chyba już tak będzie: cyfrowi imigranci (i analfabeci) zawsze będą mieć trudności w zrozumieniu cyfrowych tubylców (Mark Prensky). My w Polsce po prostu cały czas mamy chyba przed nosem bliską perspektywę, nie myślimy natomiast 20-30 lat naprzód (brak strategii rozwoju kraju, o czym pisał nie tak dawno Krzysztof Rybiński w Newsweeku, patrz inny post bloga EDUNEWS.PL). A przecież tego typu inicjatywy to główny światowy trend społeczeństwa informacyjnego, w oparciu o który można budować społeczeństwo wiedzy. W Irlandii rząd wspólnie z Apple wprowadzili program edukacji cyfrowej do ponad 3000 szkół podstawowych, dzięki czemu dzieci uczą się od najmłodszych lat korzystania z komputera i multimediów. Inicjatywa “Jeden laptop dla jednego dziecka” (OLPC, One Laptop Per Child) z poparciem ONZ ma coraz większy zasięg (do maja 2008 r. przekazano ubogim dzieciom już 600 tysięcy sztuk); w Stanach Zjednoczonych kolejne władze lokalne decydują się o wprowadzeniu na swoim terytorium lokalnych programów „Laptop dla każdego ucznia”, zaś rząd indyjski ogłosił niedawno, że jego ambicją jest uruchomienie produkcji masowych komputerów po 10 dolarów za sztukę – ponieważ każdy obywatel, mały czy duży, powinien być przygotowany do społeczeństwa informacyjnego.
Obserwując rodzime działania (zaniechania działań?) kolejnych rządów, dochodzę do wniosku, że w Polsce aby zrobić prawdziwą XXI wieczną reformę edukacji, a nie tylko sztukować pomysły z minionego wieku, trzeba przede wszystkim mieć: po pierwsze umiejętność widzenia świata o dekadę naprzód, po drugie odwagę działania wbrew interesom partii politycznych i związków zawodowych nauczycieli, a może nawet także samych nauczycieli czy osób zajmujących się edukacją. Polska edukacja cały czas czeka na swojego Balcerowicza, który wywróciłby dotychczasowy system i narzucił nową koncepcję oświaty, dzięki której za dziesięć lat potrafilibyśmy dorównać na przykład Brytyjczykom czy Finom. No, to chyba jeszcze poczekamy...
6.08.2008
Bez komputera ani rusz

Zwykłem mówić, że moje biuro noszę ze sobą, ponieważ dzisiaj nie da się już normalnie pracować – zwłaszcza przy tak wymagającym nakładów czasu zajęciu jak EDUNEWS.PL – bez dostępu do podręcznych zasobów informacji i wiedzy. Dlatego podejmowane na świecie inicjatywy wyposażenia każdego ucznia w laptopa uznaje za istotną zmianę jakościową procesu edukacji. Zmiana ta tylko przygotowuje dzisiejszą młodzież do sytuacji, która i tak wkrótce nastąpi – komputer będzie im niezbędny w życiu zawodowym i to raczej przez 24 godziny na dobę niż przez 8. Dlatego na wszystkich etapach kształcenia powinni oni używać komputerów do wykonywania najróżniejszych czynności. Nie przejmowałbym się tym, że będą oni korzystać nie tylko z zasobów edukacyjnych, ale również wymieniać się muzyką, ściągać filmy, zabawiać się grami komputerowymi. To naturalne dla młodych ludzi i nie ma co im tego zabraniać, bo zakazy i tak okażą się bezskuteczne. Ważne jest, aby obcowali z komputerem na co dzień bo to ich rozwija na różne sposoby. Z drugiej strony patrząc, istotne jest aby szeroko rozumiany system edukacji (nie tylko szkoły, ale i instytucje okołoszkolne oraz firmy sektora edukacji) potrafił efektywnie odpowiadać na ten trend i wprowadzał w przestrzeń, w której swobodnie porusza się młodzież, coraz to ciekawsze i atrakcyjne aplikacje edukacyjne, które przyczyniać się będą do rozwoju intelektualnego młodzieży i kształtowania praktycznych umiejętności.
22.06.2008
Każda powierzchnia może być komputerem

Źródło zdjęcia: Microsoft
W ten sposób zbliżamy się krok po kroku do wizji przyszłości zaprezentowanej w filmie „Raport mniejszości”, w którym takie ekrany komputerowe były w stanie rozpoznać przechodzące obok nich osoby i przekazać im spersonalizowany komunikat.
Chociaż wydaje mi się, że to jeszcze mimo wszystko dość odległa przyszłość, to jednak może już dzisiaj mieć istotne konsekwencje dla nauki. Otóż planując dziś reformy kształcenia na różnych szczeblach edukacji, należy tak zaplanować programy nauczania, aby każdy uczeń był zmuszony pracować z komputerami na każdych zajęciach, w jakich bierze udział. Społeczeństwo wiedzy wymagać będzie nie tyle perfekcyjnej znajomości samych komputerów, ale przede wszystkim umiejętności ich wykorzystania w najróżniejszych sytuacjach życiowych, osobistych i zawodowych. Brak takiej edukacji dzisiaj może skutkować informatycznym analfabetyzmem jutro. Umiejętność wykorzystania komputerów do rozwiązywania zadań i problemów będzie bowiem decydowała wprost o naszym sukcesie życiowym.
W kontekście pomysłu na rozdawanie komputerów czy laptopów dla polskich uczniów – warto apelować o zmianę sposobu realizacji programów nauczania. Każdy nauczyciel powinien mieć obowiązek pracy z komputerami na swoich zajęciach, a zatem powinien być nie tylko odpowiednio przeszkolony aby mógł się sprawnie posługiwać komputerem (co najmniej równie sprawnie jak jego uczniowie), ale również dość kreatywny, aby mógł te komputery posiadane przez szkołę efektywnie wykorzystywać w nauczaniu. To jest moim zdaniem prawdziwe wyzwanie reformy edukacji, które spowoduje zmianę jakościową i przyczyni się do budowy społeczeństwa wiedzy.
16.05.2008
Nauczyć się dostrzegać, zobaczyć aby się nauczyć

11.05.2008
Pokolenie patrzące okienkowo
Dla edukatorów powyższa wypowiedź prof. Szlendaka zawiera cenną wskazówkę - trzeba uczyć modułowo - przeznaczając na dane zagadnienie nie więcej niż 10 minut i zmieniać formy pracy i narzędzia, aby stale utrzymać "twórcze napięcie".

